gdybym sią zn·w dowiedzia�, “e premier mego kraju jest szpiegiem

urwa�bym mu jaja

(zak�adaj‡c, “e jeszcze jest co

Jak kraj szeroki po grobach kwiknąliby z rado»ci

oczywi»cie, “e im sią upiek�o rzeką kwiknąliby z rado»ci

jak »wiat »wiatem historia histori‡ kwiknąliby z rado»ci

bierut i sp·�ka

gomu�ka i sp·�ka

ich nastąpcy i sp·�ka

ale sią im upiek�o

spojrzenie szerokie i pojemne niczym most

roz�o“yste niczym d‡b um·wmy sią, “e nie p�ocki

c·“ jest bardziej bezgraniczne chyba naiwno»© poety

przepraszam, odwo�ują bierut by� prezydentem

Bhagawadgita

Arjuna jedzie poprzez pole ci,

kt·rzy znaj‡ rzecz wiedz‡, “e tak nazywa sią indyjski czo�g

trzeciej generacji

a to nie jest Kuruksetra tyko Tamil Nadu

Dwa Tygrysy skryte po»r·d bruzd ujrza�y go pierwsze.

Bracie m·j Tygrysie m·wi drugi Tygrys

czo�o mi potnieje a Ka�asznikow z r‡k wypada

Po c·“ przemoc i walka na co nam zwyciąstwo

czy potrafisz mi to wyja»ni©? a poza tym

mamy tyko jeden granatnik co gorsza z Huty śabądy

bracie m·j Tygrysie pierwszy Tygrys odpowiada

ja nie jestem Guru Nanak ani te“ John Rambo

wiąc ci nie powiem czy czo�gi winny jecha© wskro» przez pola

wiem tyle “e m·j guru kt·ry uczy� mnie wojny powiada�

"albo my ich albo oni nas".

Nazywa� sią Sasza, podobno

zgin‡� w Afganistanie, ale mo“e

to nieprawda, a poza tym

zosta�y nam jeszcze dwie rakiety, albowiem

albowiem powiedziano bracie m·j Tygrysie

kochajmy sią, a tak“e: nie dajmy sią.

Arjuna jest ju“ blisko. Ma solidny cekaem

A celowniczy r·wnie“ w szkole mia� religią

i bez w‡tpienia dalszy ci‡g zapowiada sią interesuj‡co

Wo�anie do homo besan¹onicus *

M·j pradziad by� genera�em

Wodzi� pu�ki kirasjer·w

mia� od cara co» order·w

Za co ojca nie pyta�em.

Me podeszwy zelowane

nie staną�y na pochodzie

Czasem ząby wbi�em w »cianą

pierdoli�em to, co w modzie.

Przebidzi�em czas komuny

bez mącze½stwa i bez winy

Gdy skamlali g�os do urny

M·j wrzuca�em do uryny

Piorą gacie zwyk�ym proszkiem

Gdzie mi sią podoba chodzą

Praca nie jest dla mnie bo“kiem

Ani »mig�y Rydzyk wodzem.

Ja nie jestem wasza m�odzie“

ani pracuj‡ca masa

Niech homo bezansonikus

poca�uje mnie pod odzie“.

“yciem “yją, »mierci‡ giną

jam nie tusz w twym pi·rze wiecznym

Znajdč dziewczyną, stw·rz rodziną,

zajmij sią czym» po“ytecznym.

Opraw w ramki twe pojącie

zieloniutkie niczym fikus

U»miech - i w ty� zwrot na piącie

o homo besan¹onicus

* homini besan¹onici - tak, wiem, wiem

- - -

Bohaterem poni“szego tekstu jest niejaki Walter, esesman,

zatrudniony w obozie w O»wiącimiu. By� on autorem prawie

wszystkich zachowanych do dzisiaj zdją© O»wiącimia, kt·re

stanowi‡ zasadniczo jedyn‡ dokumentacją tego, co tam sią

dzia�o. Do dzisiaj pozostaj‡ ca�kowit‡ tajemnic‡ pobudki, dla jakich tego dokona�.

īwieci O»wiącim. P�on‡ popio�y. īnieg krwi‡ zbrukany.

Razem z�‡czeni w piecu endecy i Lud Wybrany

Sen o gehennie. Straszliwa bajka. Piek�o rozwarte.

Dymi‡ kominy. Grzechocze leica. Esesman Walter..

Szlachtuj‡ ludzi. Skrwawiona trawa. Gorzej, ni“ w “yciu.

Mierzy obiektyw. Szcząka migawka. Szloch tonie w wyciu.

Popio�y Ÿyda Greka Polaka i jeszcze kogo

Przyszli Sowieci to da� drapaka. Soli na ogon.

Dym w p�ucach staje. Smr·d “y© nie daje. Popi·� sią bieli.

Czasy mijaj‡. Przyjd‡ nastąpni. Bąd‡ wiedzieli.

Czy im kazali? Mo“e sią bali? Byli szaleni?

Mo“e wierzyli? Zosta�y zdjącia. Jak to co» zmieni?

Tu z�ote ząby. Tu w�os·w k�ąby. Tu t�uszcz na myd�o.

Czy te“ co» chowa�? Fotografowa�. Ÿycie mu zbrzyd�o?

Czy kto» mu kaza�? Czy kto» mu p�aci�? czy mu odbi�o?

Nikt go nie spyta, sądzie ni kaci. Lecz warto by�o

Jego »lad ginie. Czy we Argentynie? Mo“e w Brazylii?

Nie prze“y� s�o½ca? Ÿy� z tym do ko½ca, a“ go zabili?

Wr·ci� do domu, nie rzek� nikomu, a“ zmar� lub zgin‡�?

Wiemy tak ma�o. Czy čle sią sta�o, “e sią rozp�yn‡�?

Zaku© w kajdany. Twarz‡ do »ciany. Kaza© powiedzie©.

C·“ by powiedzia�? Czy sam to wiedzia�? I po c·“ wiedzie©?

Czy tak by© mia�o? Bo sta© sią sta�o. īwiat »pi spokojnie.

Zawsze i wsządzie bądzie, co bądzie. I nikt nie pojmie.

- - -

jak w glebą, to z fasonem;

bo to sią zowie chwa�a

tw·j proch na cztery wiatry, a dusza B·g wie gdzie

bo gdy Titanic ton‡�, to cho© orkiestra gra�a

A gdy Heweliusz, jako» nie

Tam orkiestranci grali i ksią“a spowiadali

Da© mogli absolucją i ratuj sią, gdy czas

W Powstaniu kapelani przynajmniej przedtem dali

Z �‡czniczk‡ ten ostatni raz.

Dzi» na dnie z�otych ząb·w szukaj‡ szkopskie szczury

Bobruj‡ w»r·d popio�·w co znajd‡ hajl zyg zyg

0ficerowie “ywi, bo przyk�ad idzie z g·ry

A z g·ry im nie zagra nikt.

Litwa Å90

Radziecki misiu lecia� na miotle

I w szponach ni·s� okowy

Nagle zgas� telewizor

Komedii sko½czy� sią czas

Miasta i lasy i tyle powietrza

Polska jest polska Litwa litewska

I niech Hodowcy Wy“szych Racji bujaj‡ sią a nie nas

- - -

Mkn‡c po liniach prawdopodobie½stwa

wraz z ca�ym Wszech»wiatem B

kujemy do egzaminu

a co jeden to lepszy

Zygmunt I Krwawy

Podstąpnie uwiązi� o»lepi� wykastrowa�

ostatniego ze »wi‡tobliwych m�odziank·w

Szpitala Naj»wiątszej Marii Panny Albrechta.

Resztki wyci‡� do nogi sto�owej

ko�em �ama�, ziemie przykarauli�.

Ziemia ze wstrątem poch�oną�a

Podstąpnego niegodziwego satrapą.

W�adys�aw IV Zaprzaniec

wyrzek� sią jedynej s�usznej wiary

Ry� nosem pod ikon‡, aby zosta© carem.

Jego potomki do dzisiaj

pozosta�y bastionem reakcji

kt·rej nie zaszura byle drendot z demobilu.

Historia “ycia belferka

Kiedy nas nauczy

kocha© i przebacza©?

Nastąpnym razem rodzimy sią we Wszech»wiecie A!

- - -

A Arciszewski, Krzysztof heretyk “y� od do

nie podoba� mu sią go»© to wsadzi� mu kulką w brzuch

kondotier awanturnik dowodzi� flot‡ brazylijsk‡

potem wr·ci� i uczy� odlewa© armaty

i z nich wali© do Szwed·w

B Bem J·zef te“ genera� i te“ na armatach

dobry Polak w»r·d Polak·w dobry Wągier w»r·d Wągr·w

muzu�manin w»r·d Turk·w

Czarniecki przycisnąli go w za przeproszeniem Krakowie

to go podda�

A potem da� im popali© i nie raz

A potem raz stali on oni a miądzy nimi woda

zreszt‡ ni ciep�a ni g�adka ni s�odka

wiąc kr·cicą za ko�nierz i nura i za pi·ra

“eby sią pytali w swoim ichnim raju

czy wycisk by� od hetmana czy szatana

co mo“e i przez morze

o kurwa zosta� jeszcze ca�y polski alfabet

i jeszcze dziura po ‡ no powiedzmy Ondraszek

przynajmniej mia� porz‡dny obuch kt·rym pra� miądzy oczy

i ten alfabet co ma swoje 24 doda© 9 nie da sią ukry©

i wiem ju“ nie doci‡gną nawet do Ehrenberga

syna cara, kt·rego ruscy nie umieli nawet porz‡dnie rozstrzela©

i co to za pomys� “eby poeta

bawi� sią w patafiana co pisze encyklopedią

jak paru patafian·w

jak paru naprawiaczy

jak paru nawiedzonych

jak paru »wiatzmieniaczy

dzie½ dobry

Copyright c by Jan Riesenkampf 1999

http//riesenkampf.tajmahal.net

Projekt ok�adki i strony tytu�owej µ autor

Druk: Efekt sc. Ul. Lubelska 30/32, Warszawa

Wydawca: Lampa i Iskra Bo“a, Warszawa 1999

ISBN .........