5 III 1997 zmar� Allen Ginsberg

Parąna»cie lat temu widzia�em faceta

Kto» go zaprosi� do nas wiąc przyszed� i do nas

Przyszed�, nic nie powiedzia�, usiad� w medytacji

Po kwadransie sią podni·s� nic nie m·wi‡c wyszed�.

To by� Alek. Ja nie czytam cudzych ksi‡“ek

i najmniej mnie ciekawi, gdzie sią dzi» podziewa

Mo“e frunie z Tymkiem Learym na komecie

a kometa sapie biedaczka ale te“ mi sią dosta� kurs

kometa zawija ogonem i znika za horyzontem

i wychodzi, “e tym razem ju“ sią nie za�apią

mo“e nie urodzi�em sią Panem Twardowskim

odfrunąli Alek Ginsberg z Tymkiem Learym

k�·c‡c sią co jaki» czas, kto ma usi‡»© za kim

zostają mn‡ poeciszczem bez adresu

i wydawcy z dziur‡ tam, gdzie nalepia sią na czole metką

pielągnuj‡cym ten sw·j jak“e poetycki

stosunek do wszystkiego, co sią rusza

wiąc zostają pieprzy© Wasz Wznios�y dorobek

kto» musi doceni© klasyką, chocia“ chocia“

m·g�by» mi odpowiedzie© na jedno kr·tkie pytanie:

kto ci kaza� to robi© akurat w rocznicą »mierci Stalina?

kiedy jak kiedy, ale zepsu© takie »wiąto

EPITAFIUM GOīKI HILLAR

To by�a go»ka hillar jej jedyny wiersz

pozosta� kiedy by�em ma�y nawet jeszcze

wpisywa�y Go sobie do pamiątnik·w

Oni do“yli a“ do drugiej po�owy wieku

robili dzieci byli tak szczą»liwi “e nawet

gryčli paluchy etc. - pe�ny egzystencjalizm

stracili kilka nastąpnych pokole½ - zawsze co» wszak to co»

nosi© na czele lejbejką stracone pokolenie nic tylko dziąkowa©

i nic, tylko traci© pokolenia

Ale zrobili wreszcie takie dzieci, kt·re

szanuj‡ siebie resztą »wiata maj‡c tam, gdzie trzeba

i nie kupuj‡ ksi‡“ek, aby w »rodku

dowiedzie© sią, jak maj‡ “y©

mo“e te dzieci zrobi‡ nastąpne, normalne

na widok kt·rych nie porobi‡ w gacie

widz‡c w ich paluszkach to, co sami

chcieliby, oj chcieli przepu»ci© przez rajzbret

a mo“e nie ja nie marynarz ja poeta

3X96

Odkryto now‡ gwiazdą. To ta starsza Pani

gwiazda Krak·wka pamiątam na Kanoniczej na piąterku

Siedzia�a na rudej sofie, nie patrz‡c na Ma½ką Gretkowsk‡.

Wsządzie sią mie»ci bez rog·w zadzior·w

t�umaczy sią na wszystkie jązyki jak maszyn‡

niczym z�ota rybe½ka w z�otej, owalnej puszce

kontener, kt·ry pomie»ci ka“da �adownia

polowy o�tarzyk w neseserze kwiaty co nie kryj‡ armat

My»lą o panu Zbyszku pewnie sią teraz zapija

My»lą o panu Tadziu nie wiem, co teraz robi

Nie podoba sią »wiat? Bunt wznieci s�owo poety?

W tych czasach? Panowie poeci rym do Du“e dzieci.

c·“ to za »wiat, kt·ry nie idzie swoja drog‡

czemu» przywar�o mi do jązyka me zwyk�e Dobrze im tak

Gdzie“ wiąc jest pies pogrzebany? Czy w przejrzystym

migotaniu przecinka

w magicznym zdanku ōinnych, miernych poet·wö?

Czy w epoce, jak Ona, tak Genialnie īredniej?

- - -

bez tej mi�o»ci mo“na “y©

widzie© radiow·z i sią nie ba©

podobno patriotyzm dzi»

znaczy: Jej nie da© sią zajeba©

kiedy» sią da�a kocha© tam

w sercu w ob�okach cna nieby�a

Za oknem poch·d. siedzisz sam

do Niej sią modl‡c, aby by�a

zechcia�a zst‡pi© zosta© T‡

dla kt·rej zbudzisz sią co rana

Rodacy j‡ po nocach zw‡

Nienarodzona Wyskrobana.

baba cha�upa bachor w ryk

a fiskus dosiad� cią okrakiem

Baczy½ski do historii myk

skurczybyk. dobrze by�o takim

Jak im zazdroszczą kt·rzy nic

nie maj‡ z Bo“ej drzazgi na dnie

kosi© stypendia ze szk�a pi©

czeka© a“ nobel sam ci wpadnie

suszy© kieliszki a“ do rana

nie musie© zrywa© sią nad ranem

(telefon, panie B., do pana!)

hen, w pensjonacie, w zakopanem

co, do roboty? kt·“ to »mie?

kogo to na mnie zn·w nas�ali?

dziennikarzyna? czego chce?

wujaszek Alfred? sk‡d? z Duppsali?

nie mam dwudziestu latek i

kij ma minimum te dwa ko½ce

prezydent elekt nie da mi

ziemi, co jasna jest jak s�o½ce

nieby�e gdzie rachunki krzywd

wyborcza kreska je przekre»li

ka“dy jest za nie w‡tpi nikt

a malkontent·w ju“ wynie»li

taka epoka. Boga »le

na d�u“szy spacer. ch·d to zdrowie

B·g jest Nico»ci‡. swoje wie

przy»nie Ratzinger, to ci powie.

Nie schowam sią we w�asny brzuch

w dyplom i mandat, w kiesze½ w�asn‡

w kapelą, co dobija s�uch

w dywanik pod kanap‡ ciasn‡.

Czy jest co» wiącej poza tym?

Czy »wiat sią ko½czy na korycie

koncie, tomiku, zgodzie, bym

zdech�, lecz nie dzisiaj (czytaj: “ycie)?

Ka“dy wie swoje. Ziemia kr‡“y.

Wiatr, b�‡dz‡c w»r·d cmentarnych alej

gwi“d“e na wszystko, tych wyj‡wszy,

co, znaj‡c pulą, graj‡ dalej.

...jak mo“na by�oby zrozumie© cokolwiek z najwa“niejszych

wierszy w ōPanu Cogitoö, takich cho©by, jak ōPotw·r Pana

Cogitoö....

Stanis�aw Bara½czak, ōHerbert wnikliwie czytanyö

GW, dodatek ōKsi‡“kiö z 6 grudnia 1995

Ka“da potwora ma swego

amatora (Krecia P.)

Potw·r Pana Cogito

Rzek� do potwora Pan Cogito

M·j ty potworku, co te“ ci to?

Oj, smutno, smutno - westchn‡� potw·r

Ÿa�o»nie krzywi‡c gąbowy otw·r.

Czy brak ci czego», m·j potworze;

Tak smątnie ci faluje lico?

Brzuszek cią boli, tąsknisz mo“e

Za jak‡» mi�‡ potworzyc‡?

Potworku m·j, poczekaj chwilą

Zaraz ci w�‡czą telewizją.

Co dzisiaj daj‡? Zn·w Godzillą?

Gupia i sko»na; deser mi zje.

Postaw mi lampą za wązg�owiem

Za szyb‡ gwiazdy zamigoc‡

Ju“ sią mn‡ nie martw; resztą powiem

Nastąpn‡ wigilijn‡ noc‡

īmier© Pana Cogito

Kolega Autor, kt·ry czasu swego

sp�odzi� by� Pana Cogito

(darujmy sobie szczeg·�y techniczne

dzi» rano zdecydowa�, cytują: raz kozie »mier©

koniec cytatu

Co prawda faktem pozostaje, i“

Pomiądzy koz‡ sensu stricto

a Panem Cogito, bykiem pr‡cym pod wiatr

z fortepianem Andersena w tornistrze

pozosta�o jeszcze parą r·“nic formalnych

ale

zewnątrzne cz�ony tego trzycz�onowego wyra“enia w pe�ni

harmonizuj‡ ze sob‡

wed�ug wszelkich regu� dzisiejszej logiki holistycznej

W tym miejscu wiersza czas na zreszt‡. Oto zreszt‡ Agata Christie

przed »mierci‡ u»mierci�a swego bohatera czemu on ma by©

gorszy

pan cogito a“ taki niemy»l‡cy nie jest wie

“e w gruncie rzeczy tyle i warte jest jego istnienie

aberracja eeg w czaszce autora

kt·ry chwilowo chcia�

mniejsza co ale chcia�

wtedy on tego chcia�

autor tez zreszt‡ czasami nie bywa od tego

“eby ewentualnie raz jeszcze machn‡© pi·rem

i napisa© ale jednak ju“ tym razem

rozmową pana cogito ze »mierci‡

bo tak

(to uprzedzaj‡c pytania dlaczego

bo tak

kt·“ w dzisiejszych czasach lubi ha�as

nie bądzie ha�asu

i nie bądzie pana cogito

bez ha�asu, po prostu bez ha�asu

i bez pana cogito

czy »mier© pana cogito

bądzie przytulnym nigdzie

czy czym» o niebo gorszym

bo chyba jednak nie przytulnym wsządzie

hm pytanie nie jest z�e

i w m�odo»ci pan cogito zrobi�by na nim doktorat

gdyby ono by�o w m�odo»ci pana cogito

dzi» na panu cogito obrotniejsi robi‡ doktoraty

i robi© doktoraty na panu cogito bąd‡

a »mier© pana cogito

to po prostu problem pana cogito

gaudeamus cogitur

my»li (co prawda do siebie) pan cogito

przecie“

jeszcze

my»lisz, wiec sią ciesz

----------------

* Cieszmy sią; my»l‡ o mnie!

- - -