Nie ma ciê, nie bêdzie, i nie ujrzê ciê nigdy na oczy  

Pisa³ao te teksty i umia³ao je tkaæ tam, gdzie szmal    A

przecie¿ mi ¿al, ¿e ci pr¹d wykidaj³o wy³¹czy³    A przecie¿ mi

¿al, tak cholernie mi ciebie jest ¿al            Nie zaniós³

mnie diabe³ na kocie twe ocie¿ki    Wiadomo elyta ma popiæ i

pojeoæ i spaæ    A przecie¿ mi ¿al, ¿e ju¿ nigdy nie ujrzê

Agnieszki    Tak innej ni¿ wielu, co z gitar¹ chodzili j¹ graæ 

          Nie by³ao Homerem Hemarem Weberem ni W³astem  

Umia³ao napisaæ i opchn¹æ tekst, gdzie siê da     A jednak mi

¿al, ¿e nam &hibar;YCIE ZABRAoO niewiastê    W takt której prywatki do

taktu kr¹¿y³y raz dwa

 

             Czy by³y i wzloty od jednej do drugiej odnowy  

kto inny obrywa³ za sprawê pa³ami [przez ³eb    Zosta³a twa

twarz nieforemna jak ten wilk stepowy    Patrz¹ca doko³a, a pod

stopy podk³ada siê step.        Ju¿ twoja klepsydra czernieje

jak plakat od pepsi    ~wiat krêci siê bez ciebie, niewart i

twojej ³zy    Nie ma ciê i nie bêdzie bêd¹  gorsi i lepsi    Ale

nigdy nie  bêdzie nikogo takiego jaki ty

 

 

 

 

ale dobrze ¿e jesteo

                         powiedzia³

 

A¿ wstyd w tym momencie pomyola³ o sobie

  tak sobie pomyola³

od zrodzenia odzianym w szorstkie p³ótno

z mlekiem matki karmionym t³uczonym szk³em

prawdopodobnie w³aonie zbli¿a³o siê wiele s³ów

rownie wdziecznych

kandydatek do tej jednej frazy

 

Wiec a¿ wstyd powiedzieæ w tym momencie pomyola³ o sobie

 

 

Nie, wiedzia³a, ¿e jemu

zaraz przejdzie pomimo tego ¿e

w³aonie czasami, no czasami w³aonie takie

by³ to swój ch³op

w ka¿dym razie swój

 

 

I mia³a racjê zaraz wróci³

do no przecie¿ by³o do czego

 

przedtem tylko jeszcze

 

Ale dobrze ¿e jesteo powiedzia³

Dobrze ¿e jesteo

 

 

P³ynie archaniuól wokó³ ogrudu

Cacy, porz¹dek, ³ad

Wtem w tr¹bkê zwija siê nos od smrodu

Ogropdem pe³znie had.

 

Stan¹³ mu puch na ordku g³owy

Na widok hydry tej

Rzuca siê anio³ w lot nurkowy

Bêdzie jednego mniej.

 

 

Wykrzsyka pe³em animuszu:

Martwao, paskudo! - lecz

Tego bie by³o w screnariuszu

Paskuda te¿ ma miecz

 

 

Pod ³ó¿kiem skórê tw¹ rozociele

Ju¿ nie pomo¿e nic

Ogromnie przykro mi aniele

Paskuda te¿ chce ¿yæ

 

 

Jednym rozp³atam ciosem gada

Ka¿dy hagiograf wie

Wrzeszczy, a szczêka mu opada

Paskudzie jakoo nie

 

Cofn¹æ nei mo¿na o³a historii

Jest powiedziane tak

Dla wiêkszej majestatu glkorii

Ciebie ma trafiæ szlag

 

Dziewnie mi mi³a moja skóra

Jak nie wiadomo co

Smoczek anioi³ka casp za pióra

I pierdut no i po