Orodek grudnia Owiêta £ucja dnia przyrzuca

A zabiera trzykroæ tyle d³ugo jeszcze

Na £ysaw¹ Górê lec¹ czarownice

Zaraz wracam kurz grubieje na wywieszce

I Ol¹sk ca³y klnie Wojtaska buca.

A to pieron tak nas wywieoæ w pole

Z³apaæ gizda wbiæ na ro¿en praæ perlikiem niby psa

Niespodzianka nag³e ferie   w szkole

Czarna wst¹¿ka na kopalni kole

A pod ziemi¹ kamieniem robole.

Pr¹d  odciêli coraz gorzej nie rozró¿niæ nocy dnia

O mój Bo¿e o nasz Bo¿e jak¿e strajk ten d³ugo trwa.

 

Nie opiewajcie ch³opcy pieoni tej

nikt nie s³yszy a Bóg i tak dojrzy

Nasze ¿ycie ju¿ Fontanie

A pieoñ ¿ywa  pozostanie

A¿ owit przyjdzie jak Pi¹tek Alojzy.

 

To te¿ minie nap³yn¹ dni jasne

Sam ¿a³ujê ¿e ich nie do¿yjê

Po nich lata w³asne ciasne,ciasne

Zêby w ocianê albo stryk a szyjê.

 

Sejm  po sejmie   i po bucach buce

Kto do¿yje  wyjdzie na warianta

Splyna psince, szumowiny

Durne ojce, chytre syny

M¹dre wnuki w dzieñ na owiêt¹ £ucjê

W kalendarzu wydrukuj¹ Dzieñ Palanta.

 

Dla was ju¿ siê zakoñczy³ czas pieski

Omieræmieræ  na kartki i ¿on ³kania ciche

Zwyciê¿yliomy. Skarbnik Zabrzeski

Zaprowadzi nas na wieczn¹ szychtê.

 

W górze wiater strach ze oniegiem miecie

Hañba  ¿ywym czeoæ dla waszych kooci

B¹dYcie dumni ¿e nie do¿yjecie

Kto prze¿yje ten nam pozazdrooci.

 

Zgas³ magnetowid lodówczasta noc

King-kongu, za³atw ich

Janosiku to samo

Bruce weY im nakop

Kaligulo zrób im... no wiesz

Szariku skichaj ich wyli¿ im mordy

s³yszycie

 

 

1984       Sztuka siedzi na czterech literach przecie¿ sztuka

            nie  ma czterech liter jaki¿ ³¹dunek perwersji

            jak mo¿na siedzi3eæ na czymo, czego siê nie ma

 

            sztuka zagêbia swe szpony w siebie sam¹

            jaki¿ zwierz omiqa³by zag³êbiaæ  sam w siebie swe szpony

            nawet w¹¿ Kekulego, nawet skorpion

            a to siê dzieje naprawdê.

oto jest sztuka Siedzi na zadku i stuka

Gwoli ocis³ooci: sztuka nie ma zadka

Sztuka nie ma pazurów zapuszcza pazury

 i o to chodzi zapuszcza pazury

w swój  w³asny zadek pod podszewkê

materii czasu liczby pi

  rozk³adu jazdy pod zegarem na ratuszu

Siedzisz na omierdz¹cej stacji omierdz¹cej polskiej kolei

legitymuj¹ Ciê omierdz¹ce chamy.

 I wiesz, ¿e to da ciebie

&hibar;yczê wiêc Pañstwu smacznej wystawy.

                                 w moim komputerze

mam jeszcze kilka takich tekstów

                             z czegoo muszê ¿yæ

 

a klient musi dowiedzieæ siê, po  diab³a

to, co za drzwiami by³oby marasem

tu widzi: marasem mo¿e byæ ca³y owiat

  a mo¿e nawet ten katalog

             ale nie jest Yle

  wsadziæ nos pod podszewkê

                             liczby pi i smrodu dworcowego policjanta

wtedy jest trudniej ioæ siê powiesiæ

Dlatego piszê katalogi, dlatego

                          mam jeszcze parê takich tekstów w komputerze

 i to nie ja je tam wstuka³em, tylko sztuka

                           bo to jest sztuka: siedzi na zadku i stuka

 

gwoli ocis³ooci: sztuka nie ma zadka