rozbrzmia³o wskroœ wskrosi

rozbrzmia³o

poza poza

poza poza nie ma niczego specjalnego

izba dwa zydle i mrucz¹cy czajnik

ale to jest tam nie tu poza tym

to te¿ jest oszustwem.

ale musi byæ jakieœ tam jedno - jak rozpoznaæ

¿e to jest poza poza, a nie jakaœ poza?

czy ju¿ po prostu znowu tu, czy jeszcze ani ani?

wiêc mo¿e rozbrzmia³e

jest kluczem do ca³ej sprawy - boskie 1,2,3

i t¹ to moc¹ bywa poza poza, a nie zwyk³a poza?

lub gdybyœ znalaz³ siê tam - po prostu trzask jak z bicza

i ciach - ju¿ tam z kopytami, pomyœl sam

lecz to równie¿ jest fa³szem. dzisiaj ludzie

dziel¹ siê na tych, którzy wiedz¹ i tych którzy mówi¹.

nie ma ¿adnego poza poza to te¿ jest oszustwem

ani lepszym ani gorszym po prostu oszustwem

lecz to te¿ jest oszustwem

w gruncie rzeczy najtrudniej o koniec, koñca nie ma.

naprawdê. i przepraszam. to te¿ jest

oszustwem. nie dajcie siê zwieœæ.

panpoeta

kiedy jutro siê spotkam z panemopet¹, zapytam... zapytam... zapytam...

czy panoeta lubi, kiedy

chmury goni¹ siê w mysz i kota

kiedy deszczem id¹ wskroœ chodnika parasole

i parê jeszcze pytanek z tej parafii

czujê, ¿e on mnie obsztorcuje

kto siê o takie rzeczy pyta ludzi, czy pani

nie chodzi³a do szko³y jest pani cz³owiekiem

m¹droœci¹ jest wiedzieæ, ¿e ka¿dy ma to w sobie

ka¿dy ma to w sobie, czyli prawdziw¹ m¹droœæ

nie nosi, ale po prostu ju¿ ma i kto jeszcze

dzisiaj o tym nie wie

nawet, jeœli tak nie jest

i kto kaza³ cholera konwalii

kandydowaæ na miss butelka perfum

i pewnie bêdzie mia³ racjê co to jednak znaczy

nara¿aæ siê dla sztuki

gdyby jeszcze byli i tacy poeci

co nie lubi¹ pensjonarek

niektórzy lubi¹ poezje. niektórzy nawet

twoj¹.

Niektórzy nawet przyszli na wieczorek,

i o to chodzi

czeka wydruk na taœmie twój jedyny

tomik samoróbka, tak, jakbyœ

nie zna³ siê sam na pamiêæ od do³u do góry

Mo¿na zaczynaæ mo¿e jeszcze poczekamy mo¿e ktoœ dojdzie

nikt nie dojdzie

czytamy

Jak by nie by³o, sala nie jest pusta, tak do koñca

nikt ich nie bêdzie pyta³, ilu ich i czemu

przyszli

znajomi deszcz teœciowa oni s¹

paru zmoczonych paru znajomych paru

nie bêdê sprawdza³ jeden kapuœ

razem jedenastu

z kapusiem dziesiêæ i pó³ sk¹d to znamy

nieobecni nie maj¹ racji obecni

podobno

przecie¿ im nikt nie p³aci

podobnie jak tobie

co prawda to s¹ ludzie, dziœ aliœci

to nie ¿adni niektórzy; to twoja publicznoœæ

i nie mog¹ ¿a³owaæ.

wiêc pobudka

czytamy

i nie módl siê do mnie, bo mnie nie ma

muzy ubrdali poganie, a ty mocno wierzysz w Nic

czas ucieka zegarek mchem siê powleka

czytamy

jeszcze tylko jak zawsze krótka antyfona do grdyki skurczysyna

przez którego twój dziewiczy wieczorek autorski

przesun¹³ siê w czasie o dwanaœcie lat

i juŸ dobrze czytamy

weŸ i czytaj kiedy

weŸmiesz, czytaj¹c, wszystko bêdzie jasne

co kto tu robi co œwiat tu robi

kto kogo gdzie

wszystko bêdzie jasne gówno bêdzie jasne

czytamy

jak siê czujesz? nijak, prawda?

bardzo dobrze

to o tym raz poeta

napisa³: dzien dymi³ z dolin, bury jak buraczany bimber

wiêc widzisz sam: szkoda s³ów

to mêska sprawa

czytamy

choæ jedno nie jest pewne. kto pod ³awk¹

skrobie wiersz, œmiej¹c siê w nos publice?

nie udaj¹c, ¿e to wszystko to

na jej czeϾ?

któ¿ to byæ mo¿e wszak to nie ty

wszak muz nie ma a ty

mocno wierzysz w Nic

?

Przemi³y wodoleju Talesie przemi³y

zapaleñcu Heraklicie paliwodo

Demokrycie

Jacy wyœcie przemili

ze swoim arcygramatycznym nic innego, jak tylko

œwiat

na jedn¹ strunê nanizany

i juŸ

nic, tylko prosto do przodu sam ciekaw jestem, gdzie

(do Takiej Jednej Krainy, Gdzie Wszystko Jest Proste?)

Ja teŸ bym chcia³ lecz w arche wstêpuje stary anarch

i spieprza gdzie pieprz roœnie, wij¹c siê wœród szarych komórek

i soli mu na ogon

wiêc co: nie to, nie to, nie to, nie to

ale to teŸ nie to

juŸ lepiej, ale co

jeszcze tylko ktoœ spyta ostatni refleksowicz

niczym burek Paw³owa co to teŸ jest to

co zmienia siê we wszstko - niczym z³oto w towar?

wie i jeszcze œmie pytaæ

wiêc juŸ iœcie czas

by niegolony mnich, wal¹c pi¹ch¹ wœcianê

zmurowan¹ z kawa³ków ropieprzonego o³trza Diany

wreszcie chrypn¹³ de profundis, Ÿe wszystko jest marnoœci¹

i ma racjê, a gdyby nawet

a gdyby, to co

cz³owieku, ludzki chytrusku, tak chcia³byœ

raz przykarauliæ to sobie daæ nura pod tê jedn¹ pierzynê

gdzie wszyœciutko jest pierzem

i gdzie nic nie uk³uje

bo nawet, jeœli wyp³ynie brzytwa dla ton¹cych(Moczulski)

moŸe byæ made in Ockham

moŸna wspomniueæ, Ÿe mówi¹ teŸ: jedna chwila

uwaŸna chwila staje siê modlitw¹ nie mówiê

Ÿe nie ma w tym piêkna

a prawda na klêczkach

jest prawd¹ na klêczkach spêdzonych pó³godzin

i nawret moŸesz poczuæ, Ÿe z tob¹ jest moc

nim na trzeci¹ godzine precliny na kolanach

zaczynaj¹ dopierdalaæ tak, Ÿe moŸesz juŸ tylko

poszukiwaæ jednoœci ze szlagiem, co ciê trafia

a, wracaj¹c do tematu, gdyby nawet

dosta³byœ to w swe ³apki

i coŸesz byœ z tym zrobi³?

przyznaj siê sam, majsterku

i to teŸ nie jest g³upie

jak œmieræ epikurejska nie ma go, gdy jesteœ

I przy ca³ej uwadze twej Bóg spoza poza

gigametry znad tego, co hasa w twej g³owie

choæ nie wiem jak uwaŸnie

³apie siê za brzuch

na Mnie z kawa³kiem duszy mi³y majsterklepko

jak Wostokiem na s³oñce

czy mi wiêc Ÿle roztargniony duchowy kocmo³uch

rozbajŸlony do granic moŸliwoœci bajŸlarz

bez pojêcia jak zreszt¹ wiêkszoœæ geniiuszy - czy k³amiê?

czyŸ wreszcie moja summa a moŸe karassia?

Siedzê z W³adkiem w 13-tej celi

Na ratuszu poœrodku miasta.

Niech ¿yje sprawa nas wzieli posadzili trzymaj¹ i basta.

Grabski ¿e tam z³otówka chrzani

A Kwiatkoszczak wioska nadmorska.

Otch³añ nudy. Na dnie otchlani

£ypi¹ piece Magnitogorska.

W³adek pismak trzyma siê dzielnie

A ja myœlê co ten kraj czeka?

Z kraju na kraj rosn¹ spó³dzielnie

Wielka plajta malego D¿eka.

Sen mnie zmorzy³ niech sobie morzy

Mrozi ranek krzyk towarzysze

Ciê¿ki ³opot polarnej zorzy

O³ów jest cierpliwy rwie ciszê

Ziemia innych dro¿sza zostawiê

Na pekao spierzchniête racje

Krew b³oto rehabilitacjê

Wiatr od morza w ko³o Wieslawie.

St¹d wypuszcz¹ Polak Polaka

A co potem œwit kibel bieli

W³adek nie œpij twoja maæ taka

Lepiej zostañ w 13-tej celi

1986

zostaw nas chcemy ¿yæ

szmerem mignieniem oddechem

zostaw nie chcemy

w formalinie pod szk³em

zoistaw nie wgniataj nas w trupioiblad¹ kartkê

od³ó¿ ten d³ugopis

Przemi³y wodoleju Talesie przemi³y

zapaleñcu Heraklicie paliwodo

Demokrycie

Jacy wyœcie przemili

ze swoim arcygramatycznym nic innego, jak tylko

œwiat

na jedn¹ strunê nanizany

i juŸ

nic, tylko prosto do przodu sam ciekaw jestem, gdzie

(do Takiej Jednej Krainy, Gdzie Wszystko Jest Proste?)

Ja teŸ bym chcia³ lecz w arche wstêpuje stary anarch

i spieprza gdzie pieprz roœnie, wij¹c siê wœród szarych komórek

i soli mu na ogon

wiêc co: nie to, nie to, nie to, nie to

ale to teŸ nie to

juŸ lepiej, ale co

jeszcze tylko ktoœ spyta ostatni refleksowicz

niczym burek Paw³owa co to teŸ jest to

co zmienia siê we wszstko - niczym z³oto w towar?

wie i jeszcze œmie pytaæ

wiêc juŸ iœcie czas

by niegolony mnich, wal¹c pi¹ch¹ wœcianê

zmurowan¹ z kawa³ków ropieprzonego o³trza Diany

wreszcie chrypn¹³ de profundis, Ÿe wszystko jest marnoœci¹

i ma racjê, a gdyby nawet

a gdyby, to co

cz³owieku, ludzki chytrusku, tak chcia³byœ

raz przykarauliæ to sobie daæ nura pod tê jedn¹ pierzynê

gdzie wszyœciutko jest pierzem

i gdzie nic nie uk³uje

bo nawet, jeœli wyp³ynie brzytwa dla ton¹cych(Moczulski)

moŸe byæ made in Ockham

moŸna wspomniueæ, Ÿe mówi¹ teŸ: jedna chwila

uwaŸna chwila staje siê modlitw¹ nie mówiê

Ÿe nie ma w tym piêkna

a prawda na klêczkach

jest prawd¹ na klêczkach spêdzonych pó³godzin

i nawret moŸesz poczuæ, Ÿe z tob¹ jest moc

nim na trzeci¹ godzine precliny na kolanach

zaczynaj¹ dopierdalaæ tak, Ÿe moŸesz juŸ tylko

poszukiwaæ jednoœci ze szlagiem, co ciê trafia

a, wracaj¹c do tematu, gdyby nawet

dosta³byœ to w swe ³apki

i coŸesz byœ z tym zrobi³?

przyznaj siê sam, majsterku

i to teŸ nie jest g³upie

jak œmieræ epikurejska nie ma go, gdy jesteœ

I przy ca³ej uwadze twej Bóg spoza poza

gigametry znad tego, co hasa w twej g³owie

choæ nie wiem jak uwaŸnie

³apie siê za brzuch

na Mnie z kawa³kiem duszy mi³y majsterklepko

jak Wostokiem na s³oñce

czy mi wiêc Ÿle roztargniony duchowy kocmo³uch

rozbajŸlony do granic moŸliwoœci bajŸlarz

bez pojêcia jak zreszt¹ wiêkszoœæ geniiuszy - czy k³amiê?

czyŸ wreszcie moja summa a moŸe karassia?

Litania do postmodernizmu

(Na melodiê: Na m³ode byczki ob³awa)

Postmodernizm, ten koszmarny barbopapa

Ameba zlêg³a tylko po to, by wpêdziæ nas w komplexy

Nawet ksiê¿y dosiêga jego œliska ³apa

Kwitn¹ lumpeksy, bankrutuj¹ peweksy.

Coraz dro¿ej w sklepie, dro¿ej na kolei

Trzeba bêdzie z g³odu ¿ryæ drogê nadziei

Oœwieca transparent tych, co niepiœmienni

Odstanie siê, co siê nie sta³o; to, czego nie ma, zmieni

Postmoderna, postmoderna, zarazo giñ cholerna

wystrzelaæ by to gnidztwo œrutem, z³amaæ kij i szpicrutê

P³ytki, tak jak ca³ujesz przygodn¹ kochankê

Oœlizg³y, niczym twoja w³asna s³aboœæ

Co to znaczy twoja co to znaczy nas

Co to znaczy: co to znaczy patrz ni¿ej to ja pod³oga

Postmoderna, postmoderna, zarazo giñ cholerna

zarazo, bestio giñ pazerna a huzia postmoderna

P³ytki, tak jak ca³ujesz przygodn¹ kochankê

Oœlizg³y, niczym twoja w³asna s³aboœæ

Co to znaczy: co to znaczy co to znaczy: nic nie znaczy

Co to w ogóle jest, czy to we ogóle jest

Ref.

I coraz wiêcej ludzi i spraw po prostu istnieje

nie t³umacz¹c siê i nie pytaj¹c dobrych wujków

To siê nazywa epoka nieepoka epoka nic

Mróz przechodzi po 4 literach jaka bêdzie nastêpna

Ref

postanowiliœmy reporter powiada

utworzyæ polsk¹ ksiêgê œmierci czy zechce pan powiedzieæ

co czuje cz³owiek odwalaj¹c kitê

polski pacjent spogl¹da na polskiego reportera

ju¿, ju¿ zbli¿a siê polski lekarz

a polska teœciowa ju¿ po schodach kroczy z wieñcem

proszê pana proszê pana powiem panu tak

przerywa mu dziennikarz

a.. proszê pana a to polska w³aœnie

koñczy polski pacjent odwalaj¹c kitê

Litania do postmodernizmu

(Na melodiê: Na m³ode byczki ob³awa)

Postmodernizm, ten koszmarny barbopapa

Ameba zlêg³a tylko po to, by wpêdziæ nas w komplexy

Nawet ksiê¿y dosiêga jego œliska ³apa

Kwitn¹ lumpeksy, bankrutuj¹ peweksy.

Coraz dro¿ej w sklepie, dro¿ej na kolei

Trzeba bêdzie z g³odu ¿ryæ drogê nadziei

Oœwieca transparent tych, co niepiœmienni

Odstanie siê, co siê nie sta³o; to, czego nie ma, zmieni

Postmoderna, postmoderna, zarazo giñ cholerna

wystrzelaæ by to gnidztwo œrutem, z³amaæ kij i szpicrutê

P³ytki, tak jak ca³ujesz przygodn¹ kochankê

Oœlizg³y, niczym twoja w³asna s³aboœæ

Co to znaczy twoja co to znaczy nas

Co to znaczy: co to znaczy patrz ni¿ej to ja pod³oga

Postmoderna, postmoderna, zarazo giñ cholerna

zarazo, bestio giñ pazerna a huzia postmoderna

P³ytki, tak jak ca³ujesz przygodn¹ kochankê

Oœlizg³y, niczym twoja w³asna s³aboœæ

Co to znaczy: co to znaczy co to znaczy: nic nie znaczy

Co to w ogóle jest, czy to we ogóle jest

Ref.

I coraz wiêcej ludzi i spraw po prostu istnieje

nie t³umacz¹c siê i nie pytaj¹c dobrych wujków

To siê nazywa epoka nieepoka epoka nic

Mróz przechodzi po 4 literach jaka bêdzie nastêpna

Ref