Kiedy Baryka wgapi³ siê w zad kundla

który sra³ na wêgie³ Belwederu

0ckn¹³ siê w nim 0ssowiecki, w zwi¹zku z czym

nie raz zobaczy³ kraj swego dzieciñstwa

i dwójka zañ nie mia³a wstydu tym mniej Anders

Koñcz¹c zabawê w powrót Prze³êckiego

Mówi¹: Ankona i : Pa³ac Mostowskich

w minionym okresie mia³ byæ zrehabilitowany

1987

Wiara

Wiara jest wtedy, gdy Œwiêty Franciszek

zobaczy³ niemieckiego Jezusa i mu rzek³

otwórz pysk niech narobiê ci do œrodka

Matko Boska Kalwaryjska niesiemy Ci w darze

nakaz eksmisji do Pieniê¿na abyœ

Znów pozwoli³a nam uwierzyæ w Siebie

My nie chcemy ptaszyd³a smuk³ego jak paj¹k

z³otych szponów jak o³ów bez si³y litoœci

Oderwij dupê panie heraldyku

i domaluj¿e szmalcu na dwa palce

To jest dziœ. Wiek siê koñczy a z nim tysi¹clecie

Kto do¿y³ bez kaftana zap³aci³ dzieciñstwem

Jeszcze ¿yj¹ doroœli co wierz¹ b³agaj¹c

Boga by wierzy³ w Siebie ich darz¹c tym samym

Mitteleuropa: Trauma oder Traum?

_ _

_ To ca³kiem jak z Ezopa _

_ Kolega Klasyk _

_ _

_ Mitteleuropa sen to, czyli zmora? _

Lepiej siê snem przebudziæ< ni¿ zmor¹ powróciæ. _

_ snami siê ¿yje, prze¿ywa, do¿ywa _

_ a zmora to my wiemy my umiemy _

_ Jak Ameropejczyk Ameropejczykowi _

_ _

_ Bo Europa kocha siê w gównowadze _

_ a gwarantem jej jest skóra _

_ gwarantem jej jest skóra Europalantów, o których skórê _

_ zawsze dogada siê wielki s¹siad _

_ ze swoim lustrzanym odbiciem. _

_ _

_ I zawsze bêdzie pokój _

_ na Ja³ty Monachiów _

_ _

_ doko³a Europaland _

_ a w œrodku Europalant _

_

___ ___ __

__ EPILOG __

__ __

__ __

__ __

__ W uszach dogorywa³ dŸwiêk poloneza __

__ Chwyta³ za gard³o rozgwie¿d¿ony mróz. __

__ Gdy brak³o patronów naprzód wiara iœæ przytomnie __

tylko wara po mnie p³akaæ.

Sam wolny czyni³em i innych wolnymi

Teraz Bóg i Bonaparte.

Bia³¹ Zosia z uœmiechem sz³a przez Berezynê

jeszcze krok ani kroku skamienia³y nurt

I bia³ej Zosi o³owiany poca³unek.

Horyzont wyci¹³ hycla. Gdy siê ustatkowa³

Co by³o? Sam zobaczysz, kiedy te¿ tam pójdziesz.

W dzieñ szy³am, teraz prujê czarn¹ sukniê - modna

Gwiazda Polarna z³oci strzechy Soplicowa.

kiedy powstawa³ œwiat, starczy³o jedno s³owo, czasami

przymykam nad nim oczy; wychodzi

¿e by³a to nielicha wi¹cha

czym jest œwiêtoœæ czy pob³ysku numinosum

nie ma we wrzasku kurwa sakramencka

co najmniej tyle co baranim skoku

Ikara

Ryngraf

Nieœmiertelny Kurzyniec usta ma w krzyku rozwiane

Wo³a precz z dwukropek po którym du¿o jest miejsca

Œwiat³a w oknach buzuj¹ to Panprezydent ¿eruje

Panprezydent ¿re kawior w nim w³os rozwiany Kuryñca

Z ty³u nyska zaje¿d¿a; w œrodku osi³ki przy ganach

paru innych z kaftanem; mokn¹æ nie bêdzie na mrozie

Wszystko ¯ydzi któœ wo³a on ¿e niestety nieprawda

Jeszcze kiedy go wlek¹ zamkn¹ wypuszcz¹ wlepiwszy

Ludzie id¹ z urzêdu coœ im tam jeszcze obciêli

Spokój wisi w powietrzu podmuch cmentarnej harmonii

Jego nie chc¹ w uopie jego nie zechc¹ postkomy

Stoi ludzie siê patrz¹ lustro czy kino ok³adka

Stoi studiów nie skoñczy³ ka¿dy siê jakoœ urz¹dz³

sto³ki sp oki redakcje i jak za Gierka placówki

Ludzie patrz¹ i mówi¹ gówno wyp³ynie jak zwykle

Nie wchylaj prze¿yjesz m¹drzy jestesmy Polacy

Ktoœ siê puka po g³owie któœ siê po g³owie nie puka

Ryngraf milczy nas œcianie na nim samotny Kurzyniec

Ja nie wiem co wyszeptaæ ja zawsze myœla³em

¿e on jest bardziej mn¹ ni¿ sam Ja

Ja nie wiem co pomyœleæ ja czasami du¿o myœlê

a on on teraz jest tutaj - taki inny

i taki nieznany, i czasem b³¹dzi - inaczej ni¿ ja

i co móg³bym powiedzieæ co móg³bym pomyœleæ

i co móg³bym z niego poj¹æ i co o nim wiedzieæ

to nie jest sk³adny tekst lecz czasem

zdarza siê, ¿e cz³owiek nie wie kto jest kto

kto jest s³owik, a kto cesarzowa Tamara

w koñcu nikt nie jest œwiêtym, a chcia³by co któryœ

wiêc dlaczego nikt nigdy nie mia³by byæ œwiêtym

choæby Œwiêtym Walentym, który straci³ g³owê

uprzedzaj¹c pytania, jestem z tych Riesenkampffów

(ktoœ móg ³by tu wtran¿oliæ ze szczepiorskim dowcipem

¿e nie z Tych, ale z Zabrza

ja jednak podtrzymujê, ¿e ma pewno z tych

uprzedzaj¹c pytania, owszem jestem baronem

uprzedzaj¹c pytania, nie wiem, co z tego wynika

uprzedzaj¹c pytania, by³ dro¿szy, ni¿ doktorat

pewnie pradziad u cara, pewnie u z³ote ruble

Tak, ¿e jestem baronem, uprzedzajac pytania

uprzedzaj¹c pytania, pradziad by³ genera³em

Pradziad by³ generalem, pisa³ sie przez dwa f

Podobno siê oznaczy³, podobno nie na Polakach

Tak, ¿e genera³ i 2f, uprzedzajac pytania

uprzedzajac pytania, mieszkaliœmy w Serweczy

ko³o jeziora ŒwiteŸ, ko³o czarnego lasu

opodal wsi P³u¿yny - podobno nasz by³ kawa³ek

Obok by³a Woroñcza sierdzieli tam Niesio³owscy

Ale ci Niesio£owscy, uprzedzaj¹c pytania

Uprzedzaj¹c pytania, mam figê, ¿yjê w lepiance

figê idiomatycznie, ¿ywiê siê nieco proœciej

Na œcianie lepianki piszê z w³aœciwym sobie talentem:

baron, genera³ i figa, uprzedzaj¹c pytania

ach, jak graj¹ graj¹ tr¹by nad w¹wozem Roncevaux

pomyœla³ margrabia Roland po momencie

za³atwi³ jeszcze paru kolejnych Saracenów,

po momencie

paru kolejnych Saracenów za³atwi³o jego

Jeden, o grubych ¿ylastych udach i piórze stercz¹cym z w³osów

z³apa³ za siod³o jego bohaterskiego konia, a w tym samym

momencie

drugi obroœniêty pó³nagus wymierza œmiertelny cios w³óczni¹

sk¹din¹d nam znan¹

- relikwiarza na piersi i tak ju¿ nie ma od dawna

Krew krew chlusta z pêkniêtej aorty zalewa

resztki mózgu broczy na resztki bia³ego p³aszcza.

wion¹c przez wiruj¹cy tunel prosto z obrazu Stodulnego

margrabia myœli tak naprawdê liczy siê tylko TEN MOMENT

Ale¿ te tr¹by graj¹ nad w¹wozem

wiersz

jest mózgiem p³yn¹cym po œcianie

(intelekt d¹¿y, kêdy chce)

idê w cholerê kln¹c w ¿ywy kamieñ

i nie pytajcie czemu klnê

s³oñce

kica po dachu ku rynnie

kit¹ wachluj¹c niczym skunks

dzieci siê gapi¹ ma³o dziecinnie

dach œrodek krawêdŸ wielkie bums

chmury

z sob¹ na niebie dr¹ koty

jeszcze ich nie zalewa krew

ani do ¿arcia ani roboty

b³êkitny figluj¹cy chlew

miasto

z niebem zagrywa w pingponga

i dziwnie go nie trafia szlag

glista w kanale siê przeci¹ga

uroczy betonawy wrak

wiersz jest

masz lepszy to ze mn¹ siê zamieñ

do³o¿ê pytê albo dwie

idê w cholerê kln¹c w ¿ywy kamieñ

nikt siê nie pyta czemu klnê

jest mi tak Ÿle tak Ÿle

¿e nie mo¿e byæ Ÿlej

to nie jest modne

to nie jest piêkne

to nie jest takie prawdziwe

to nie jest niemodne wiêc w modzie

to ju¿ któœ kiedyœ napisa³ pamiêtam ze szko³y ³yskocz¹c humanistycznym talentem

to jest ju¿ raczej dête

zwisa zmiête wy¿ête

ju¿ nic

nie s³uchajcie

nie potrafcie

nie patrzcie

nie s¹dŸcie bo po co

Brawo

dziêkujemy autorowi

nastêpny proszê

Mkn¹c po liniach prawdopodobieñstwa

wraz z ca³ym Wszechœwiatem B

kujemy do egzaminu

a co jeden to lepszy

Zygmunt I Krwawy

Podstêpnie uwiêzi³ oœlepi³ wykastrowa³

ostatniego ze œwi¹tobliwych m³odzianków

Szpitala Najœwiêtszej Marii Panny Albrechta.

Resztki wyci¹³ do nogi sto³owej

ko³em ³ama³, ziemie przykarauli³.

Ziemia ze wstrêtem poch³onê³a

Podstêpnego niegodziwego satrapê.

W³adys³aw IV Zaprzaniec

wyrzek³ siê jedynej s³usznej wiary

Ry³ nosem pod ikon¹, aby zostaæ carem.

Jego potomki do dzisiaj

pozosta³y bastionem reakcji

której nie zaszura byle drendot z demobilu.

Historia ¿ycia belferka

Kiedy nas nauczy

kochaæ i przebaczaæ?

Nastêpnym razem rodzimy siê we Wszechœwiecie A!

modlitwa

Znam wiersz jedyny o niej, który nie jest ni¹

(A dla œcis³oœci: jest on Lermontowa.)

Gdy jest ci ciê¿ko, pod powiek¹ lœni¹

Te jedyne, w ko³ysce zas³yszane s³owa

Czujesz j¹ w œrodku, jak koi i pieœci

I ju¿ jest jutro. Ju¿ jest po boleœci.

I ruszasz dalej wraz ze swym ciê¿arem.

Modlitwa jest zaprawdê wielkim darem.

Puenta bêdzie dziwna, jak na moje wargi

Puent¹ jest modlitwa Ojca Piotra Skargi

Nowy premier, wybory,oszo³omów nabór

Broñ z lufi¹ pobroczon¹ wci¹¿ do nowych kabur

Wynioœlejszy policjant wszechmocniejsza sitwa

Oto jedna czterdziestu milionów modlitwa

To modlitwa o jeszcze jeden, pi¹ty zabór.

oto epoka. udaje. udaje, ¿e nie czeka

na czyhaj¹ce za oœlim rogiem kartki z kalendarza œwiête nic

postmodernizm ca³kiem wygodny worek na wszelki szajs

który ma czelnoœæ byæ nie mówi¹c: jestem mn¹

a poniewa¿ ludzki geniusz nie ma granic niektórzy

g³aszcz¹c po g³owie intymne frustracje s¹dz¹, ¿e i bokserski

z bazaru id¹ ruscy z dolarami zdala zawodzi polo disko

i choæ pada³o i by³o œlisko wyrolowa³o wnas komuszysko

Wko³o jak okiem siêgn¹æ wielkie bia³e pole

na ziemi siada wielki bia³y ¿elazny ptak z niego wysiada Wielki Bia³y

Papie¿

ca³uje bia³y polski beton

W tle s³oñce wschodzi ziewa i zachodzi

dy¿urne ulubione disko zawodzi

hejhej mamy wszyscy szczêœcie, ¿e ¿yjemy

straganiarka obci¹ga poñczochê na udzie

poprawia krzy¿yk na dnie dekoltu

pod lad¹ ksi¹¿ka w wydaniu kieszonkowym

pt. "Tam gdzie jest œmieræ, nie ma nas"

Czyli¿ nie tkwi w tym w koñcu pewne dostojeñstwo

a wiek temu i temu milenium przynajmniej

? by³o na co czekaæ

Bhagawadgita

Arjuna jedzie poprzez pole ci,

którzy znaj¹ rzecz wiedz¹, ¿e tak nazywa siê indyjski czo³g

trzeciej generacji

a to nie jest Kuruksetra tyko Tamil Nadu

Dwa Tygrysy skryte poœród bruzd ujrza³y go pierwsze.

Bracie mój Tygrysie mówi drugi Tygrys

czo³o mi potnieje a Ka³asznikow z r¹k wypada

Po có¿ przemoc i walka na co nam zwyciêstwo

czy potrafisz mi to wyjaœniæ? a poza tym

mamy tyko jeden granatnik co gorsza z Huty £abêdy

bracie mój Tygrysie pierwszy Tygrys odpowiada

ja nie jestem Guru Nanak ani te¿ John Rambo

wiêc ci nie powiem czy czo³gi winny jechaæ wskroœ przez pola

wiem tyle ¿e mój guru który uczy³ mnie wojny powiada³

"abo my ich abo oni nas".

Nazywa³ siê Sasza, podobno

zgin¹³ w Afganistanie, ale mo¿e

to nieprawda, a poza tym

zosta³y nam jeszcze dwie rakiety, albowiem

albowiem powiedziano bracie mój Tygrysie

kochajmy siê, a tak¿e: nie dajmy siê.

Arjuna jest ju¿ blisko. Ma solidny cekaem

A celowniczy równie¿ w szkole mia³ religiê

i bez w¹tpienia dalszy ci¹g zapowiada siê interesuj¹co

Jezus œmia³ siê tañcz¹c w Galilei

i nie wszed³ mu tam w drogê ¿aden chocho³

Jezus z diab³em k³óci³ siê, w ferworze gniewnie

przerywaj¹c g³adkie zdania wpó³

I by³o znaæ, ¿e to nie jest pan Twardowski

jak mnie ca³kiem zmo¿e staroœæ, to dam wiarê

palantom mêkol¹cym o Bo¿ym pokoju

dzisiaj, miast w niedzielnej szkó³ce czadziæ dzieci

o zbo¿nym pokoju z kuchni¹, przeliczaj¹c wielkim palcem tacê

rozpocz¹³bym, zanim na obiad zadzwoni¹

"gnuœne powietrze dr¿a³o nad pustyni¹

tego, co jest nie wypowiedz¹ s³owa

Gdy znad cedrów Libanu b³êkitu

uderzy³ piorun wolny jak ptak...

3X96

Odkryto now¹ gwiazdê. To ta starsza Pani

gwiazda Krakówka pamiêtam na Kanoniczej na piêterku

Siedzia³a na rudej sofie, nie patrz¹c na Mañkê Gretkowsk¹.

Wszêdzie siê mieœci bez rogów zadziorów

t³umaczy siê na wszystkie jêzyki jak maszyn¹

niczym z³ota rybeñka w z³otej, owalnej puszce

kontener, który pomieœci ka¿da ³adownia

polowy o³tarzyk w neseserze kwiaty co nie kryj¹ armat

Myœlê o panu Zbyszku pewnie siê teraz zapija

Myœlê o panu Tadziu nie wiem, co teraz robi

Nie podoba siê œwiat? Bunt wznieci s³owo poety?

W tych czasach? Panowie poeci rym do Du¿e dzieci.

có¿ to za œwiat, który nie idzie swoja drog¹

czemuœ przywar³o mi do jêzyka me zwyk³e Dobrze im tak

Gdzie¿ wiêc jest pies pogrzebany? Czy w przejrzystym migotaniu

przecinka

w magicznym zdanku "innych, miernych poetów"?

Czy w epoce, jak Ona, tak Genialnie Œredniej?

Z Kalekiego kraju

z Kraju Gdzie Lipa Dojrzewa

gdzie p³aci siê nawet za autostop

nie mówi¹c o chwili ludzkich uczuæ

z kraju gdzie lipa dojrzewa

kraju osiwia³ych potrzydziestolatków

niech kto chce gada ¿e zawsze sta³ na bramce

kiedy hifowi chcieli prezerwatyw

wiem tyle odk¹d wybrali go na w³adcê

pañstwa absolutnego a to nie jest ³atwy zawód

I kiedy moda na Wielkichrodaków

odlecia³a w stronê Peru jak pliszka na zimê

tyle by³o naszego mieliœmy Papie¿a

ale ¿aden Wielki nie ma Nas i jak tu

nie wie¿yæ w cuda?

to jest stara komputerownia ju¿ dla takich

wybitnie gorszych, jak ja

Skrzy ekranami sprzêt rodem zza Gierka

za oknami skrzy noc

Zezujê w lewo pisze list do kochanka

¿e byle co i ¿e o nim myœli

jak j¹ przytula w tej przeklêtej Wszawie

i jeszcze byle, byle co.

Zezuje w prawo pisze list do kochanka

szkoda oczu

Komputer ma mnie w du¿ym powa¿aniu pukam w ekran

zezujê w ty³ pisze do kochanka

¿e jej duszno i ¿e facet wali w ekran

Za pó³ godziny zamkn¹ znów mnie wessie mrok

(jak siê mówi ssiê czy ssam nie wiem sssam) a potem

powrócê tam, sk¹d rano wyjadê z powrotem

ciekawe, po co

Nie bo dzisiejszy czwartek

jest Wielki Wielki

pi¹tek sobota niedziela i ca³e

parê dni ¿eby mogli zmieniæ czas na letni

i ¿yczyæ mi serdecznie bym im da³ zarobiæ

bul¹c na ¿arcie i inne b¹belki

Wielki Czwartek taki Wielki czwartek

cholera

Autotren

czas jest rzecz¹ wzglêdn¹ a mnie nie ma

kiedyœ by³em ¿eby sprawy nie przed³u¿aæ

by³em choæ nie by³o mnie zbyt wiele

teksty s¹ tekstami ja pisa³em

i nikt nie móg³ mi zabroniæ chocia¿ wielu

uznawa³o za sw¹ misjê na ³bie stan¹æ

¿ebym z³ama³ pióro albo i poszed³ do pracy

moje teksty na mnie patrz¹ czy¿by by³y?

one s¹ czemu woko³o nich tyle uczuæ

g³aszczê je kochane moje bezprzydawkowe

do diab³a nieerotyczne niespychodeliczne

ani grama tego, co nazywam krótko: retro

wasi ojce i dziadowie byli dziady

nawet uznawali autorytety, nawet w Boga

musieli wierzyæ albo nie; kenozoik

stare trawiarze profesor szuman lange witkacy

timothy leary aallanik wattsik reszta palantów

pejotl delisyd prozak inna trawa czy ja krowa?

mo¿e jeszcze drugi guruœ: van del velde

mo¿e jeszcze trzeci: homo tischnericus

byli m³odzi lubili cielêce fascynacje

czy ka¿da fascynacja jest cielêca? niestety. niestety

kto spad³ z ksiê¿yca gapi siê na œwiat

jak to s³oñce siê œwieci a pod nim - kurka - nic nowego

chlebak s³u¿y do noszenia granatów, a myœliwi myœl¹

woda jest mokra, a wódka jeszcze bardziej

baran siê rozindyczy³, a indyk zbarania³

tu mo¿ecie mówiæ dok³adnie to co chcecie

nawet, ¿e ja jestem sam moim pokoleniem, lecz me pokolenie

ma swój honor aby ¿yæ i mieæ sw¹ w³asn¹ rzyæ

i by mieæ w rzyci parê spraw i paru panów

co do mnie, to, jak zreszt¹ wiêkszoœæ poetów

uroczyœcie zapewniam, ¿e zrodzi³em siê z powietrza

mo¿na mi paliæ œwieczki zezwalam uprzejmie

ale niech nikt nie mówi: spoczywaj w pokoju

Dezyderata co to mo¿e znaczyæ

po¿¹danie pragnienie nieba na nocnym stoliku

albo bez bajer zwyk³e po¿¹danie zwyk³e chciejstwo

czy jeszcze ksi¹¿ki czytaj¹ dzieciaki

szukaj¹cy brzytwy dla ton¹cych

czy nie wyginêli siê nie pochowali

do biofermów

harekriszna

i takich, co ¿yj¹ z pisania recenzji

dla tych czytelników, którzy przetrwali do tego miejsca

je¿eli tacy s¹ /a mam nadziejê, ¿e nie/

autor napisze, jak trzeba ¿yæ

[po prostu dlatego tylko, ¿e zap³acili]

nie wierz w cuda, nie tylko takie, jak ludzkie cz³owieczeñstwo

cuda bywaj¹, i to jakie

Bóg i tak jest i wierzy w Siebie je¿eli chcesz

mo¿esz i ty te¿

ciszy w ¿yciu nie braknie przed burz¹ na cmentarzu

w co drugim psychopacie

wiêc zd¹¿ysz i nie œpiesz czasem siê do niej

Ona ciê znajdzie

ka¿dy cz³owiek bywa ksi¹¿k¹ niekoniecznie

otwart¹ i niekoniecznie nowelk¹ á la Prus

dobrze stykaæ siê z sob¹ g³adziutko ok³adk¹

najlepiej nie zastanawiaj¹c siê specjalnie, co z tego wszystkiego

wynika

nie musisz pamiêtaæ o tym, ile

równowagi jest w chaosie

chaos jest doskona³¹ równowag¹, to

do ciebie przyjdzie, kiedy przestaniesz goniæ za harmoni¹,

bezruchem, niedrgniêciem rêki wiêcej, ni¿ tylko na spuœcie

a naro¿ników w tym œwiecie nie brakuje

pisze na nich szmal wartoœci spokój

kto do nich da siê zagoniæ wkrótce bêdzie le¿a³

i najwa¿niejsza rada

jak rze¿¹czki strze¿ siê rad

i g³odnych ksi¹¿eczek, w których pisze

jak doroœli ludzie maj¹ ¿yæ

niektórzy lubi¹ poezje. niektórzy nawet

twoj¹.

Niektórzy nawet przyszli na wieczorek,

i o to chodzi

czeka wydruk na taœmie twój jedyny

tomik samoróbka, tak, jakbyœ

nie zna³ siê sam na pamiêæ od do³u do góry

Mo¿na zaczynaæ mo¿e jeszcze poczekamy mo¿e ktoœ dojdzie

nikt nie dojdzie

czytamy

Jak by nie by³o, sala nie jest pusta, tak do koñca

nikt ich nie bêdzie pyta³, ilu ich i czemu

przyszli

znajomi deszcz teœciowa oni s¹

paru zmoczonych paru znajomych paru

nie bêdê sprawdza³ jeden kapuœ

razem jedenastu

z kapusiem dziesiêæ i pó³ sk¹d to znamy

nieobecni nie maj¹ racji obecni

podobno

przecie¿ im nikt nie p³aci

podobnie jak tobie

co prawda to s¹ ludzie, dziœ aliœci

to nie ¿adni niektórzy; to twoja publicznoœæ

i nie mog¹ ¿a³owaæ.

wiêc pobudka

czytamy

i nie módl siê do mnie, bo mnie nie ma

muzy ubrdali poganie, a ty mocno wierzysz w Nic

czas ucieka zegarek mchem siê powleka

czytamy

jeszcze tylko jak zawsze krótka antyfona do grdyki skurczysyna

przez którego twój dziewiczy wieczorek autorski

przesun¹³ siê w czasie o dwanaœcie lat

i juŸ dobrze czytamy

weŸ i czytaj kiedy

weŸmiesz, czytaj¹c, wszystko bêdzie jasne

co kto tu robi co œwiat tu robi

kto kogo gdzie

wszystko bêdzie jasne gówno bêdzie jasne

czytamy

jak siê czujesz? nijak, prawda?

bardzo dobrze

to o tym raz poeta

napisa³: dzien dymi³ z dolin, bury jak buraczany bimber

wiêc widzisz sam: szkoda s³ów

to mêska sprawa

czytamy

choæ jedno nie jest pewne. kto pod ³awk¹

skrobie wiersz, œmiej¹c siê w nos publice?

nie udaj¹c, ¿e to wszystko to

na jej czeϾ?

któ¿ to byæ mo¿e wszak to nie ty

wszak muz nie ma a ty

mocno wierzysz w Nic

?